To było piękne popołudnie 6 lipca 2002...
Zaczęło
się od tego, że zapomniałem nadajnika. Miałem dużo
desperacji - wróciłem się 30km (trzeba było tego nie robić).
Zabrałem ze sobą Trenerka i Twinstara.
Na pierwszy ogień poszedł Trenerek (w końcu trochę wiało).
Rzucał kolega, no nie zrobił tego najlepiej, na szczęście
udało się
wyprowadzić. Niestety jakoś nie mogłem modelu opanować (stary numer - 2 razy pomyliłem jego położenie,
w ferworze walki zapomniałem też o stosowaniu mniejszych
wychyleń sterów - twinstar ustawiony jest na większe - no i
pokręciłem) i
może po 20 sek. ostatecznie straciłem panowanie i samolot prościutko
walnął w matkę ziemie (śmigło połamane i silnik pełen
ziemi, snap przy silniku też paskudnie odłamany).


Paskudne
glebowisko. Rozmontowałem prawie cały silnik i dwa dni walczyłem
z usuwaniem ziemi.
Nic to - skonfigurowałem Twinstara do lotu. No bo w końcu jak
to - nie polecieć ...
I tu po prostu kolega rzucający przestał być moim kolegą.
Rzucił mniej więcej tak jak kulą - z zamachem w bok i w górę.
Piękny (bo świeżo obmalowany) wzbił się w górę a potem
przepadł z impetem w glebę.
Skrzydło i dziób nadłamane! (dzięki moim dodatkowym
wzmocnieniom - tylko).
Głównie zawinił mój kolega ale także mój brak doświadczenia.
Teraz myślę, że to dało by się wyprowadzić. Zły jestem podwójnie
ponieważ już wcześniej sam rzucałem tym modelem i to z powodzeniem.
Ehhh!!!
Cóż,
mając na pokładzie żywicę te usterki udało mi się w miarę
szybko usunąć. Niestety dziób (nawet po sklejeniu) się trochę
(i trwale) odkształcił (z jednej strony styropian się ścieśnił
a z drugiej wyciągnął).
Dało się to jako tako skorygować papierem ściernym (no ale
oryginał to nie jest).
Kurcze i można by było zaraz latać znowu gdyby nie śmigiełko.
Odpadły oba, jedno nienaruszone leżało przy modelu a drugie
- 3 osoby szukały go przez 1,5h a ja najbliższe miejsce
zdarzenia nawet na kolanach - i NIC!!! Nie wiem naprawdę nie
wiem co się z nim stało. I dupa z latania.

Feralny
wyrzut

tak to
najwyższy osiągnięty pułap.
Teraz to lecimy już tylko na spotkanie z matką ziemią.

Krótki
bilans strat ...
|