2004-02-22
Lot akronautem po kolejnej modyfikacji.
Próba oblotu Typhoona
- niestety niebardzo udana. Po raz kolejny połakomiłem
się na wyrzut przez osobę niedoświadczoną - choć może nie
miało to tym razem znaczenia - bowiem, jak się okazało,
trzeba bardzo mocnego WYRZUTU - sytuację komplikuje fakt, że
nie ma za co go złapać przy wyrzucie.
Model po wyrzucie lotem eliptycznym kilka metrów dalej gruchnął
w ziemie. Pewnie jeszcze jeden błąd został popełniony:
wychylenie wysokości - było ustawione tak jak zaleca
instrukcja (malutkie) - co przy tej prędkości startowej na
pewno było nieskuteczne.

Straty
na szczęście nieduże: śmigło, pęknięta osłona silnika,
wgnieciony statecznik, kiepsko położony na kadłubie lakier
obficie poschodził. Po
naprawie i wprowadzeniu modyfikacji.
|