Motoszybowiec chodził mi po głowie od dawna. Aż znalazłem w
Allegro ogłoszenie. Ktoś sprzedawał motoszybowiec w
bardzo dobrym stanie (tak pisał) po pęknięciu kadłuba (ale
podobno świetnie naprawione). 2 metry rozpiętości, skrzydła
styro kryte fornirem z lotkami (i serwami w skrzydłach). Zamówiłem,
zapłaciłem, poczekałem i w końcu dostałem.
Ja obiektywnie oceniam stan tego co dostałem na 4 w skali do
10. Kadłub beznadzieja, skrzydła - no tu trochę lepiej - może
nie są pierwszej młodości i trochę krawędzie nadłamane
przez gumki ale da się coś z tego zrobić.
Najlepsze było tłumaczenie sprzedawcy: "szybowiec świetnie
lata, widziałem wiele szybowców co tylko świetnie wyglądają
...." - no comments. [Dobrze się zastanówcie przed kupnem
modelu z ogłoszenia]
Cóż - kupiłem nowiutki kadłub z arthobby. Trochę byłem
rozczarowany jak go otrzymałem - tyle tu jeszcze do zrobienia
... No ale może to być ciekawe doświadczenie ....
Podczas prac
nad tym motoszybowcem nauczyłem się robić wielu rzeczy. Właściwie
to prawie wszystko było dla mnie pierwszy raz.
Parametry
(już gotowego):
- rozpiętość 190cm
- długość 95cm
- skrzydła - styropian kryty fornirem - lotki
- kadłub - arthobby FantasyIII-2m
- usterzenie V (tylko wysokość)
- silnik Permax600
- śmigło składane 8x4,5 (napęd bezpośredni)
- aku - 8x2400 Sanyo
- odbiornik 5ch. (różnie - ostatnio Hitec 04MI+)
- regulator MMC-35
- serwa 2xmini w płatach + HS-81 - wysokość
- waga: skrzydła (z serwami) 450g,
kadłub (z wyposażeniem) 500g, aku - 500g
Razem ok. 1500g. |

dziewica...

stary i nowy

szablon do
usterzenia V

pierwszy raz w życiu
laminowałem

żeby mocować skrzydła na śrubki trzeba było wyciąć w nich
otwory
a następnie wstawić tam drewniane klocki (dla wzmocnienia)

a następnie nakleić na to pasek sklejki 1,2mm
Na zdjęciu profilowanie paska balsy (po namoczeniu schnął w
taki
oto sposób prawie całą dobę)

tak wygląda serwo
steru wys. wraz z bowdenem i specjalną prowadnicą

a tak to mniej więcej
wygląda
1
września nastąpił oblot. Bohater ze mnie i postanowiłem
zrobić to sam (i to w miejscu gdzie już trenerek i TS mieli
swoje (tylko) kilka sekund lotu - ten miał być trzeci - a jak
to mówią do trzech razy ...). Rzuciłem
go z lekko wychylonymi klapami (klapolotki). Na początku ładnie
leciał płasko, kiedy trochę schowałem klapy i dałem lekko w górę
- poszedł w górę i zaraz wpadł w jakiś ciasny korkociąg i gleba.
Wstępne
wyniki badań specjalnej komisji sugerują przeciągnięcie (?).
OK
- 5 września - po drobnej korekcie wychyleń sterów (i
zakupie nowych łopat - niestety bez kołpaka :( ) postanowiłem
znowu spróbować.
Cieszenie (moje ulubione), wiało, środek dnia (mocne słońce).
Pełna moc i ... lekko w górę. LATA. Wędruje w górę. Kurcze -
szybko. No po nabraniu bezpiecznej wysokości - odetchnąłem.
Jak lata?:
Szybko (model z aku 8x2400 waży blisko 1,5kg), jest czuły, przy
pełnym gazie potrafi (pod wiatr) stanąć pionowo dęba (lubi
wtedy przepadać na skrzydło).
Na razie nie próbowałem żadnych akrobacji. Widzę, że latanie
motoszybowcem wymaga wyuczenia nowych umiejętności.
Pierwszy lot był dość szybki i w ogóle nie próbowałem łapać
termiki (jak to się robi :) i innych (nieznanych mi)
sztuczek.
Latam. Zauważyłem po jakimś czasie, że nie włączyłem
hamulca w regulatorze (no w końcu widać po co on jest) i wydawało
mi się, że aku już słabe - więc po ok. 10 minutach latania
postanowiłem lądować. Nawet udało się (co prawda jakieś 300m
za daleko :). Super
- no to jeszcze raz (drugi pakiet czeka) - trochę wieje - ale ... OK
- zacząłem od przeprogramowania regulatora (MMC 35) żeby włączyć
hamulec. I tu niespodzianka - po zakończeniu programowania -
nagle smród, silnik sam się włączył i nie reaguje na wyłączanie.
Szybko! - rozłączyć aku - kurcze gdzie jest śrubokręt (żeby
dojść do pakietu trzeba odkręcić cztery śruby od skrzydeł).
Jedną ręką trzymam model (bo silnik wciąż kręci) a drugą
przewalam wszystko w poszukiwaniu śrubokręta. Jest - szybko -
okręcam. OK - pakiet rozłączony i wyjęty. Uff ale wszystko gorące,
regulator przyjarany, kadłub lekko nadtopiony. Co jest?
No cóż - koniec latania na dziś. Potem
zmailowałem się (żeby zareklamować regulator) z A.Grodeckim (Modeltronik)
- i kurcze okazało, się że problem nie jest mu obcy i że jakiś
tam kondensator jest felerny (zresztą później Andrzej wysłał
maila do wszystkich użytkowników MMC-35 żeby przysłali mu
regulatory w celu usunięcia usterki - chyba rozpętałem
burzę). No trudno regulator wysłałem tego samego dnia do
naprawy. Będzie za kilka dni - przerwa w lotach :(
23
września
Na zlocie w Pile wykonałem mszybowcem 4 loty. Wiało, więc
był to jedyny mój model, który jako tako daje sobie radę z
wiatrem. Dwa loty dłuższe i 2 krótsze. Te krótsze kończyłem
szybciej bo "coś nie grało" - co - otóż dwukrotnie
spaliłem silnik (permax 600)! Dodatkowo przy drugim locie troszkę
"źle wylądowałem" - na szczęście tylko poszły
plastikowe śrubki (po to są :). Po "głębszej"
analizie okazało się, że zrobiłem w kadłubie kiepską
wentylację :( I tyle - trzeba to poprawić i dorobić dodatkowe
otwory wentylacyjne.
Aaa - regulator MMc przyszedł z naprawy lecz dalej uszkodzony :(
W Pile kupiłem regulator Jeti. Czekam na MMC z ponownej
reklamacji. 10
października (2002)
Ostatecznie regulator Jes350 (35A) się ostał.
Przyszedł czas na wykonanie otworów wentylacyjnych. Zrobiłem 4
otwory fi6 z początku silnika, dwa fi7 (eliptyczne) po bokach na
wysokości szczotek oraz jeden "trójkąt" u góry bezpośrednio
nad otworem wentylacyjnym w silniku. Zrobiłem maksymalny możliwy
przelot powietrza do tyłu. Zmieniłem także ułożenie i sposób
mocowania akumulatorów. Teraz "leżą" na dnie mocowane
za pomocą rzepu. Oczywiście zainstalowałem nowy silnik.
Czekam na czas i pogodę ... 

Ciąg
dalszy - grudzień 2002
|