trenerek 1 

 
Projekt DRUGI - Trenerek 1 - wersja 1.1

 
Wnioski wyciągnięte po pierwszych próbach Trenerka sprawiły, że powstała wersja 1.1. Model został poddany drobnym modyfikacjom.

Co się zmieniło:
- rozprułem trochę poszycia i zmieniłem zbiornik na większy
- wymieniłem cały bowden do regulacji obrotów
- dodałem dość pokaźne podwozie
- parę drobnych modyfikacji w położeniu odbiornika i włącznika zasilania
- no i najbardziej widowiskowa zmiana (choć kontrowersyjna) - pomalowałem go na żółto
    I tu mam mieszane uczucia - model wygląda raczej lepiej ale nie tak dobrze jak wyglądałby po
    nałożeniu kolejnych 2 warstw. A i tak dostał 3 (!) warstwy lakieru akrylowego (takiego jak do 
    samochodów). Kurcze - nie mam wagi - ale myślę, że przybyło mu 400-500g. Dlatego właśnie kosztem
    kolejnych 200g wygląda jak "trochę" niedomalowany. 
    Niedobrze - ciekawe jak (i czy w ogóle) poleci?

Zgodnie z poleceniami doświadczonych kolegów nie zrobiłem mu jeszcze zdjęcia. To taki zabobon - nie przed pierwszym lotem.
Pierwszy oblot wersji 1.1 w Starogardzie 23 czerwca. Będą zdjęcia na pewno.

23 czerwca - Już po oblocie.

Na początek zdjęcie


Oblot.
Pogoda z rana 23 czerwca była fatalna (wiatr, deszcz). Dojechaliśmy do Starogardu po 15.oo.
Wcześniej jednak jakoś zawody Latających Wynalazków się odbyły. My przyjechaliśmy na rozdanie nagród -;)

Oczywiście Krzysztof został wyznaczony do oblotu.
Start z ziemii (w końcu są piękne nowe koła). Kapotowanie. Druga próba. Nie jednak nie - to czego się obawiałem - koła za bardzo do tyłu. Więc start z ręki. Poszło gładko. Model zachowuje się poprawnie.
Krzysztof wyprowadził go do startosfery, potem ja przejmuję stery. 
No cóż - wiatr wiał okrutnie - dla mnie nowicjusza - całe to latanie to głównie walka z wiatrem (i to na dużych wysokościach). Jakoś się latało ale trema spora - głupio byłoby zrobić jakiś prosty błąd i przywalić w ziemię gdy za plecami tłum ... Na szczęście Krzysztof stał obok.
Po zmianie zbiornika w końcu można było trochę pokręcić.
Ale i to dobre (paliwo) się kończy - Krzysztof ląduje. Gładko ale ... Buch! odpadły moje piękne kółka, zostawiając piękną dziurę:


Mój błąd - złe (słabe) mocowanie goleni. 

Po kilkunastu minutach drugi lot. Scenariusz podobny do poprzedniego lotu.
Reasumując - super, ale muszę popróbować cały program (start-...-lądowanie) gdzieś w "samotności".
Aaa - jeden zawiasik także uległ uszkodzeniu - ach ten wiatr.

Wreszcie samodzielne latanie

© hilbrycht.com