Wrzesień 2005
No i stało się - znowu zgrzeszyłem małym elektrykiem.
Składanie szło
sprawnie i zajęło kilka wieczorów:

tak tak - tak to
dostarczają to cudo

a w środeczku -
wszystko pięknie i zmyślnie popakowane





oblot
- niezbyt udany - silnik przygasł i awaryjne lądowanie w
trawie skończyło się popsuciem:
podwozie i okucie łopaty. Nowe części kupiłem już
tunningowane, także lepsze łopaty SABa



kolejne
obloty - to kłopoty z ogonem/gyrem i znowu coś z silnikiem =
crash - tym razem do wymiany mikser i główna zębatka i
mocowanie serwa ogonowego. Ech te elektryki ....
T-Rex
- zaczyna poprawnie latać - ALE - musiał przyjąć trochę
metalu - KLIKNIJ
|